Elektryki i SUV-y niszczą drogi? Eksperci wskazują na znacznie większy problem

Wiadomości  Źródło zdjęć: unsplash.com

Rosnąca popularność ciężkich SUV-ów i samochodów elektrycznych nie jest główną przyczyną pogarszającego się stanu dróg w Wielkiej Brytanii. Jak informuje Autocar, specjaliści z branży budowlanej i drogowej wskazują przede wszystkim na ciężki transport, warunki atmosferyczne oraz wieloletnie zaległości w utrzymaniu infrastruktury.

W ciągu ostatnich dziewięciu lat średnia masa własna nowych samochodów wzrosła o niemal 400 kg – z 1553 do 1947 kg. Zmiana ta wywołała dyskusję na temat wpływu coraz cięższych aut na infrastrukturę. W niektórych brytyjskich miastach, w tym w Londynie i Cardiff, rozważano nawet wprowadzenie wyższych opłat parkingowych dla cięższych pojazdów.

Zdaniem ekspertów dodatkowa masa samochodów osobowych rzeczywiście ma znaczenie dla trwałości nawierzchni, ale jej wpływ jest niewielki w porównaniu z ciężkim transportem. Kluczowa okazuje się bowiem nie sama masa pojazdu, lecz obciążenie przypadające na jego osie.

Zależność ta nie jest liniowa. Według specjalistów dwukrotne zwiększenie obciążenia osi może oznaczać aż 16-krotnie większe uszkodzenia nawierzchni. W rezultacie pojedynczy przejazd ciężkiego pojazdu może oddziaływać na asfalt w stopniu porównywalnym z tysiącami przejazdów samochodów osobowych.

Sama obecność ciężarówek również nie wyjaśnia jednak całego problemu. Eksperci zwracają uwagę na połączenie dużych obciążeń, opóźnionych remontów i specyficznych warunków pogodowych. Szczególnie niekorzystne są częste zmiany temperatury w okolicach zera. Woda przedostaje się do niewielkich pęknięć w nawierzchni, a następnie zamarza i zwiększa swoją objętość. Prowadzi to do stopniowego osłabienia asfaltu. Przy niskich temperaturach bitum staje się dodatkowo bardziej kruchy, przez co koła przejeżdżających pojazdów łatwiej wyrywają fragmenty uszkodzonej nawierzchni.

Problem może występować także podczas wyjątkowo gorącego lata. Wysokie temperatury powodują mięknięcie bitumicznego lepiszcza, co również zmniejsza odporność drogi na intensywny ruch.

Istotnym czynnikiem pozostają zaległości remontowe. Brytyjskie stowarzyszenie producentów asfaltu informowało w marcu, że wartość zaległych prac związanych z lokalnymi drogami w Anglii i Walii osiągnęła rekordowe 18,62 mld funtów. Według tych szacunków usunięcie wszystkich zaległości zajęłoby około 12 lat.

Dodatkowo szacuje się, że 16 proc. lokalnych dróg ma przed sobą mniej niż pięć lat eksploatacji. Zdaniem ekspertów to właśnie połączenie niewystarczającego utrzymania infrastruktury, pogody i intensywnego ruchu ciężarowego znacznie lepiej tłumaczy problem dziur w jezdniach niż rosnąca liczba elektryków i SUV-ów.

Rosnąca masa nie jest zresztą jedynym skutkiem coraz większej liczby technologii trafiających do współczesnych samochodów. Auta oferują dziś rozbudowane pakiety elektronicznych asystentów, choć nie wszystkie z tych rozwiązań okazują się potrzebne kierowcom. Badania pokazują, że część właścicieli nigdy nie korzysta nawet z takich funkcji jak adaptacyjny tempomat, asystent pasa ruchu czy wyświetlacz HUD.