KTM X-Bow GT-XR z mocą 600 KM. Ekstremalny sportowiec staje się bardziej komfortowy
KTM X-Bow GT-XR przeszedł modernizację, która przyniosła więcej mocy, bogatsze wyposażenie i nowe możliwości personalizacji. To pierwsza nowość zaprezentowana przez samochodowy dział KTM od czasu jego sprzedaży belgijskiemu konsorcjum kierowanemu przez kierowcę rajdowego Guillaume’a de Méviusa. Nowy właściciel zapowiada również wejście marki na rynek północnoamerykański.
Drogowy X-Bow GT-XR korzysta z turbodoładowanego, pięciocylindrowego silnika Audi o pojemności 2,5 litra, rozwijającego standardowo 500 KM. Teraz klienci mogą zamówić pakiet Factory 600, który zwiększa moc jednostki o kolejne 100 KM. Tym samym samochód osiąga poziom mocy znany z wyścigowych odmian X-Bow.
Kolejną nowością jest pakiet Evo obejmujący zmodyfikowane elementy aerodynamiczne. Część rozwiązań zaczerpnięto bezpośrednio z samochodów torowych, aby nadać drogowej wersji jeszcze bardziej wyczynowy charakter.
Zmiany objęły również wyposażenie kabiny. KTM zdecydował się na zastosowanie klasycznych lusterek bocznych w standardzie, podczas gdy dotychczasowe kamery zastępujące lusterka będą oferowane za dopłatą.
Wnętrze stało się także bardziej przyjazne podczas codziennego użytkowania. Oprócz niewielkiego wyświetlacza zintegrowanego z kierownicą pojawił się 7-calowy ekran systemu multimedialnego, który należy teraz do wyposażenia seryjnego.
Lista opcji została rozszerzona o sportowy układ wydechowy niemieckiej firmy Capristo. Producent zapowiedział ponadto nową odmianę X-Bow GT-XR ze zdejmowanym dachem, której dotychczas brakowało w gamie.
KTM X-Bow Onroad, bo tak obecnie nazywa się dział odpowiedzialny za samochody, planuje rozpoczęcie sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Firma zamierza dostarczać tam zaledwie kilkadziesiąt drogowych egzemplarzy rocznie, a cena podstawowej wersji ma wynosić około 490 tys. dolarów.
Nie tylko KTM pokazuje, jak nietypowe mogą być współczesne samochody sportowe. Włoskie studio GFG Style stworzyło na bazie Maserati GranTurismo wyjątkowy projekt Peralta D z ręcznie formowanym miedzianym nadwoziem. Samochód powstał w jednym egzemplarzu i nie ma klasycznych drzwi, a dostęp do kabiny zapewnia unoszona przeszklona część nadwozia.