Plymouth Barracuda jako sedan? Unikatowy egzemplarz trafił na aukcję
Plymouth Barracuda nigdy nie był produkowany jako sedan. Amerykański muscle car występował wyłącznie w wersjach coupé i kabriolet, jednak na platformie Bring a Trailer pojawił się niezwykły czterodrzwiowy egzemplarz stylizowany na model z 1970 roku. Samochód powstał kilkadziesiąt lat później jako indywidualny projekt, ale został wykonany z tak dużą dbałością o szczegóły, że wygląda niemal jak fabryczny produkt. W chwili publikacji najwyższa oferta wynosiła 40 tys. dolarów, a do zakończenia licytacji pozostawało pięć dni.
Pomysł stworzenia czterodrzwiowej Barracudy nie jest całkowicie nowy. Według nieoficjalnych informacji sam Plymouth kilkukrotnie rozważał rozszerzenie gamy nadwoziowej tego modelu. Miało nawet powstać kilka pełnowymiarowych makiet, jednak ze względów finansowych producent ostatecznie zrezygnował z realizacji projektu.
Do tej koncepcji powrócił Dave Walden, znany amerykański specjalista od budowy samochodów na zamówienie. Podczas targów SEMA w 2016 roku zaprezentował własną wizję Barracudy, która mogłaby trafić do salonów Plymoutha w 1970 roku. Nie była to jednak zwykła przeróbka polegająca na dodaniu drugiej pary drzwi. Konstruktorzy musieli stworzyć od podstaw znaczną część nadwozia, zachowując przy tym stylistykę i rozwiązania charakterystyczne dla samochodów z tamtej epoki. Prace prowadzono z wyjątkową starannością. Zespół Waldena starał się możliwie wiernie odtworzyć procesy produkcyjne stosowane w amerykańskich fabrykach ponad pół wieku temu. Wykorzystano autentyczne części, materiały i lakier odpowiadający oryginalnej specyfikacji. Nowe panele karoserii wykonano ręcznie, a brakujące elementy przeszklenia wycięto z oryginalnych szyb pochodzących z 1970 roku.
Największym wyzwaniem było dopasowanie dodatkowej pary drzwi do charakterystycznej sylwetki Barracudy. Samochód zachował rozpoznawalną linię boczną z charakterystycznym załamaniem w okolicach tylnych błotników. Całkowicie zmieniono natomiast kształt dachu, który musiał zostać dostosowany do czterodrzwiowego nadwozia. Mimo tych modyfikacji proporcje pojazdu sprawiają wrażenie spójnych z oryginalnym projektem. Również wnętrze przygotowano w stylu typowym dla amerykańskich samochodów z początku lat 70. Zamiast oddzielnych foteli zastosowano dwie szerokie kanapy, jedną z przodu i drugą z tyłu. Takie rozwiązanie podkreśla bardziej użytkowy charakter sedana, a jednocześnie pasuje do historycznej stylistyki pojazdu.
Pod maską znalazł się benzynowy silnik V8 o pojemności 5,6 litra, rozwijający 275 KM. Jednostka współpracuje z trzybiegową automatyczną skrzynią biegów. Co ważne, identyczna konfiguracja napędowa była dostępna w fabrycznej gamie Plymoutha Barracudy w 1970 roku. Konstruktorzy nie zdecydowali się więc na nowoczesny silnik, stawiając na zgodność z historycznym pierwowzorem.
O autentyczność zadbano nawet w najmniejszych szczegółach. Na karoserii umieszczono imitacje oznaczeń nanoszonych podczas fabrycznego montażu. Przygotowano również naklejkę na szybę z informacjami o specyfikacji samochodu, wzorowaną na dokumentacji stosowanej przez producentów w tamtym okresie. Dzięki takim detalom czterodrzwiowa Barracuda może sprawiać wrażenie zapomnianego prototypu sprzed kilkudziesięciu lat.
Realizacja całego projektu zajęła cztery lata. Po debiucie na targach SEMA samochód pozostał w firmie Dave'a Waldena, gdzie był przechowywany do czasu śmierci konstruktora w 2019 roku. Następnie trafił w prywatne ręce i kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Co ciekawe, żaden z nich nie zdecydował się na regularne użytkowanie pojazdu. Od ukończenia budowy Barracuda praktycznie nie była eksploatowana, a jej przebieg wynosi zaledwie około 1,5 kilometra. Oznacza to, że mimo upływu lat samochód pozostaje niemal nieużywanym egzemplarzem.
Czterodrzwiowy Plymouth Barracuda jest więc nietypowym połączeniem klasycznej amerykańskiej motoryzacji i współczesnego rzemiosła. Choć nigdy nie opuścił fabryki jako seryjny sedan, pokazuje, jak mogłaby wyglądać alternatywna wersja jednego z najbardziej rozpoznawalnych muscle carów lat 70.
To nie jedyny klasyczny samochód, który dzięki nietypowej przebudowie zyskał zupełnie nowe oblicze. Niedawno na aukcję trafiła również wyjątkowa Alfa Romeo 1300GT z 1967 roku, której nadwozie po wypadku wykonano ręcznie z lekkiego stopu metalu. Samochód otrzymał aerodynamiczną sylwetkę, przydomek „Red Submarine” i mimo niemal 60 lat nadal bierze udział w zawodach motorsportowych.