Po wypadku podczas jazdy próbnej właścicielka pozwie Teslę

Wiadomości  Źródło zdjęć: unsplash.com

Jak informuje Carscoops, kobieta, która w 2024 roku uczestniczyła w jeździe próbnej Teslą Model Y, skierowała sprawę do sądu przeciwko producentowi. Według pozwu podczas testu straciła panowanie nad samochodem i uderzyła w budynek. Poszkodowana uważa, że odpowiedzialność za zdarzenie ponoszą pracownicy salonu, którzy nie przygotowali jej odpowiednio do jazdy elektrycznym autem. W pozwie domaga się 10,3 mln dolarów odszkodowania.

Powódka twierdzi, że otrzymała do jazdy egzemplarz z aktywnym trybem Insane, który udostępnia pełną moc układu napędowego i zapewnia maksymalne osiągi. W takiej konfiguracji Tesla Model Y może przyspieszyć od 0 do 96 km/h w zaledwie 3,3 sekundy.

Według relacji kobiety pracownicy salonu nie poinformowali jej o aktywnym trybie jazdy ani nie wyjaśnili działania systemu rekuperacji. Miała również usłyszeć, że prowadzenie samochodu elektrycznego nie różni się od jazdy autem spalinowym, mimo że wcześniej nie miała doświadczenia z tego typu pojazdami.

Jak wynika z pozwu, podczas jazdy kierująca zaskoczyła się mocnym wyhamowaniem samochodu po zdjęciu nogi z pedału przyspieszenia. Chcąc zjechać z drogi, kontynuowała jazdę, jednak przy kolejnym skrzyżowaniu pojazd gwałtownie przyspieszył, co zakończyło się uderzeniem w budynek.

Kobieta domaga się zwrotu kosztów leczenia, które – jak twierdzi – nadal trwa, a także zadośćuczynienia za doznane obrażenia i inne poniesione szkody. Tesla nie zgadza się z przedstawionymi zarzutami i stoi na stanowisku, że odpowiedzialność za zdarzenie spoczywa na kierującej, która nie zachowała należytej ostrożności.

Nietypowe zachowania kierowców niejednokrotnie kończą się interwencją służb lub postępowaniem sądowym. W Kanadzie głośno było o mężczyźnie, który tłumaczył znaczne przekroczenie prędkości chęcią wysuszenia samochodu po myjni. Policjanci nie uznali tego wyjaśnienia, a sprawa zakończyła się mandatem oraz odholowaniem pojazdu.